Jak to jest z tym Niebem?
Na pytania o Niebo snuje swoje rozważania Karol Juchniewicz, polski multiartysta.
Niebo… – czyli tyle definicji, ile wyobrażeń. Tyle, ilu było – jest – i będzie ludzi. Każdy ma jakąś swoją własną definicję nieba – zupełnie, jak każdy z nas ma swoją własną definicję szczęścia, a Niebo przecież (to teoretycznie) “wieczny stan szczęścia, który nigdy NAM się nie znudzi”.
Zaiste na planecie Ziemia uszczęśliwiają nas najbardziej rzeczy materialne i namacalne. Żyjemy w ciele, które lubi dobrze zjeść i wypić, być wyspane i zrelaksowane; wymasowane, odprężone; które łase jest na wszelkie fizyczne oraz psychiczne / psycho-fizyczne przyjemności i rozkosze. Podlegamy własnej fizjologii. I jest to większa część naszego życia. Pewnie dlatego kiedyś (a i nawet dziś) ludzie wyobrażali sobie w różnych religiach Niebo, jako wieczną ucztę (oraz przyjemności cielesne).
Od lat zgłębiam wiedzę wyznań, religii i wierzeń, dużo pozostaje we wspólnym mianowniku. Ale różnice również są spore. Kiedyś nawet nasze chrześcijaństwo dopuszczało możliwość reinkarnowania się. Zmieniono to dopiero na którymś z soborów w Watykanie. I teraz mamy podział. Religie monoteistyczne zakładają NIEBO (rozkosz i dostatek), PIEKŁO (z oczywiście ogniem piekielnym, karami i cierpieniem) i od średniowiecza czyściec (również z mękami). Religie politeistyczne zakładają reinkarnacje. Jedne ograniczoną ilość; niektóre wieczne. Ostatnio trafiłem na filmik, który mówi, że jesteśmy w matriksie oszustwa wiecznego powtarzania się życia i reinkarnowania się.
Powiedzmy sobie szczerze, że wpływ na to, że przestałem bać się piekła / czyśca – ba! – w ogóle poza Niebem i Bogiem – nie wierzę w nic innego – zapoczątkowała seria książek ROZMOWY Z BOGIEM – Neila Welsha. Polecam z całego serca KAŻDEMU, by chociaż raz z ciekawości przeczytać te rozmowy. Moim zdaniem człowiek nawet najbardziej inteligentny nie wymyśliłby sobie tak logicznych i rozsądnych odpowiedzi na wszystkie pytania (potocznie zwanymi BEZ odpowiedzi). Dlaczego Bóg stworzył Wszechświat i Nas? Czemu dopuścił na świecie zło (boski dualizm), Kim jest w Istocie; itd. – itd.
Dotychczas spotykałem Boga w głowie oraz we śnie
Pierwszy raz zobaczyłem Boga-Ojca / Stwórcę pod koniec snu rano. Miałem wtedy wiele wątpliwości, dużo myślałem o Bogu; o życiu, sensie itd. Trochę wycofałem się z kościoła; byłem niepewny tego, co i czy jest po śmierci, ale również rozważałem, czy Bóg jest DOBRY, czy mnie kocha, itd. Pamiętam, że stałem z nim na chmurach (z Bogiem Ojcem – nie była to osoba z ciałem; raczej nieregularna postać składająca się z symboli i różnych figur geometrycznych); Bóg powiedział do mnie: teraz pokażę Tobie, Karolu, jedynie fragmencik; jedną nieskończoną mojego miłosierdzia oraz Miłości do Ciebie – i uchylił kawałek swojego “ciała” z które buchnęły promienie / światło miłości. Zobaczyłem wtedy jak bardzo nieskończenie Bóg nas kocha, jak za nas umierał, cierpiał, jak nam się oddaje – wszystko w jednym ułamku sekundy – pamiętam, że gdy ujrzałem ten fragment “prawdy”, który zgodził się we śnie pokazać mi Pan Bóg, tak bardzo się wzruszyłem i płakałem; tak bardzo zrozumiałem jak byłem w błędzie myląc się, że jestem MU obojętny. Obudziłem się zalany łzami. To było bardzo mocne mistyczne doświadczenie.
Kolejny pamiętny raz zobaczyłem Syna Bożego – Jezusa Chrystusa. Pamiętam jako dobrą, kochającą miłosierną buzię i OCZY płonące nieskończonym miłosierdziem i miłością do całego stworzenia. Popatrzyłem i od razu poczułem / zrozumiałem bez słów, jak bardzo on mnie kocha; wypełniła mnie TAKA POTĘŻNA MIŁOŚĆ, tak BŁOGI SPOKÓJ, radość i SZCZĘŚCIE, że po przebudzeniu, kolejne dwa dni marzyłem, żeby wrócić do tego uczucia, za którym potwornie tęskniłem…
W co wierzę?
Myślę, że po pierwsze jako stworzeni na podobieństwo wszechmocnego stwórcy (nasza DUSZA – MY W ISTOCIE – to cząstka samego BOGA), sami tworzymy sobie wierzenia, które potem mogą się w pewnym sensie manifestować w życiu, jak i po naszej śmierci oraz zmieniać pod wpływem naszej woli. Ale z drugiej strony uważam, że Wszech-miłosierny Bóg, który jest po pierwsze MIŁOŚCIĄ, nigdy nie oddałby żadnego swojego Dziecka w, cytuje wiele religii: “MĘKI, CIERPIENIE I WIECZNY OGIEŃ PIEKIELNY”. To przeczy jego prawdziwej naturze i tego, że kocha nas nad swoje własne życie. Jestem optymistyczny w życiu i wierzę, że również po śmierci WSZYSCY zostaną “zbawieni”; trafią do swojego wymarzonego NIEBA i że sami kreujemy swoje życia i doświadczenie, mogąc zawsze wrócić do DOMU, czyli do źródła, skąd przyszliśmy. Czy boję się śmierci? Nie. Nie bolało zanim się urodziłem, więc i po śmierci nie będzie bolało. Strach, że niczego nie ma – nawet gdyby to była prawda – nie ma sensu, bo nie byłoby ani nas ani naszych myśli. Ale ja jednak wierzę w Niebo. Raj. Miłość. Boskość i sens tego wszystkiego co nas otacza tu i teraz – ponad wszystko. MY – Boski Plan – jest najlepszym ze wszystkich wariantów, jaki tylko mógł kiedykolwiek i gdziekolwiek powstać. Niniejszym artykułem składam HOŁD, POCAŁUNEK i PODZIĘKOWANIE NASZEMU DOBREMU BOGU I NAM SAMYM ZA CUDOWNY, WSPANIAŁY, BOSKI DAR ŻYCIA: TU I TERAZ. Amen. 🙂


